Beauty Review

100 % pure, Tomato Lycopene Face Cream

100%pure face cream

W ostatnich miesiącach marka 100 percent pure zdominowała moją pielęgnacje. Do codziennego dbania o skórę twarzy w ostatnich tygodniach nie stosowałam nic innego i moja cera nabrała niewiarygodnego blasku. Niedoskonałości pojawiały się znacznie rzadziej(chociaż to zasługa odżywiania), a jeżeli już coś się pojawiło to bardzo szybko znikało. Widzę wielką różnicę w wyglądzie mojej skóry, jestem przekonana, że produkty 100% pure odegrały tu wielką rolę- jednak z małym wyjątkiem….

produkty 100 % pure

Krem kupiłam na oficjalnej stronie marki. Upolowałam warzywny zestaw kosmetyków w okazyjnej cenie, produkt bez zniżki kosztuje 39$. Opakowanie jest nieco inne niż to prezentowane na stronie, trochę mnie zaskoczył brak pompki. Tubka jest wygodna w stosowaniu, plus za to, że widać ile produktu znajduje się w środku.

Produkt ma konsystencję śmietanki, bardzo łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania. Zazwyczaj nie zostawia żadnej warstwy, jednak w cieplejszych dniach po kilku godzinach na skórze pojawiła się tłusta warstewka- nie było to sebum, miałam wrażenie, że to bardziej tłusty krem. Podobna sytuacja przydarzyła mi się kilka razy i nie jestem niestety pewna czy to zasługa wyższej temperatury czy nałożenia większej ilości produktu. Krem jest opisywany jako lekki, ale według mnie ma bogatą konsystencje od której moja wrażliwa skóra musiała czasami odpocząć. Bardzo podoba mi się jego zapach, nie ma nic wspólnego z pomidorami jest przyjemny i lekki.

naturalne kosmetyki

Wydajność jest duża, już sam producent poleca nakładać niewielką ilość  produktu i dobrze popracować nad jego wklepaniem. Polecam zawsze stosować się do tego typu zaleceń, to niewiarygodne jak duże znaczenie ma ilość nałożonego produktu szczególnie w przypadku cer mieszanych i tłustych.

Przechodząc do działania, na początku byłam bardzo zadowolona. Skóra po jego zastosowaniu była mięciutka, miała ładniejszy koloryt i była odpowiednio nawilżona. Po trzech tygodniach stosowania zauważyłam jednak, że szybciej się zanieczyszcza, pory są bardziej widoczne i pojawia się więcej zaskórników. Ograniczyłam stosowanie kremu, jednak problem pojawiał się bezpośrednio po nałożeniu produktu- nawet kiedy przerwa była dłuższa. Tak więc zakończyłam przygodę z tym kosmetykiem, trochę żałuję ponieważ byłby to świetny produkt na chłodniejsze dni które właśnie nadchodzą.

blog o naturalnej pielegnacji

Jakie produkty do pielęgnacji twarzy polecacie na chłodniejsze miesiące?

You Might Also Like

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
sandicious
Gość

samo opakowanie bardzo fajnie wygląda. Ja na zimę mam obecnie kilka kremów, w tym resibo i sylveco. Mam nadzieję,że się sprawdzą zimą 🙂

Anna Niezgódka
Gość

miałam kiedyś peeling na bazie pomidorów i bazylii i byłam zadowolona choć zapach drażnił
tej firmy jak i kosmetyku nie kojarzę

Megly
Gość

Fajny kremik. No, no – o typowo warzywnym jeszcze nie słyszałam. Jestem pod wrażeniem, tyle wspaniałych nowości powstaje. Ja na chłodniejszy czas uwielbiam bogate kremy, silnie nawilżające i odżywiające. Nie chcę dopuszczać do ściągnięcia skóry, gdy kaloryfery grzeją jak oszalałe 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

Klaudia
Gość

Niestety nic Ci nie polecę, bo sama jeszcze szukam. Synowi zamówiłam sztyft mustella baby, ale dla siebie jeszcze nie mam pomysłu. Na duży mróz często do tej pory stosowałam niedużą ilość Oriflame Tender Care, to coś podobne do wazeliny. Niestety po tym skóra bardzo się świeci, więc po dojściu do pracy zazwyczaj zmywałam i nakładałam mój ulubiony nawilżający Ziaja Sopot. Szkoda, że się nie sprawdził, ale właśnie tak jest, że dopiero po jakimś czasie jesteśmy w stanie określić czy produkt faktycznie jest godny polecenia czy nie. Pozdrawiam 😉

Sakuranko
Gość

Oh very cute products darling!
xx

usmiechnieteoczy
Gość

A próbowałaś markę Herbfarmacy? Ma wiele fajnych produktów i można kupić miniaturki kremów, dzięki czemu łatwo wybrac coś dla siebie 🙂

Co do 100%pure – mi się marzą pomadki od nich, jednak ta cena jest zaporowa jak na razie…

Iri Sunshine
Gość

Szkoda, ale cóż, jak ma szkodzić, to nie ma sensu się męczyć…
U mnie tradycyjnie Ziaja kakaowa idzie w ruch:)

Emilia
Gość

Słyszałam o tej marce, szkoda że jest z nim problem, bo wydaje się być dobrym produktem 🙂

inu
Gość

hmm, też bym go odstawiłagdybym zauważyła takie wyniki 🙂 mnie jakoś nie ciągnie do warzywnych kremó, choć lubię rzecz jasna naturalne kremy 😉

Alice
Gość

Ten krem brzmi ciekawie i wygląda na to że jest stworzony dla mnie.Jeszcze nie zaopatrzyłam się w krem na zimę, do tej pory w chłodne dni stosowałam Neutrogenę.

Kamila
Gość

Ja obecnie przy swojej pielęgnacji w dzień używam kremu Melisa i na razie jest ok, choć moja ulubiona seria do pielęgnacji wieczornej i porannej to kremy z Alterry z tej serii winogrono i biała herbata na dzień, na noc i pod oczy oraz tonik z oczarem również z Alterry. Moja buzia bardzo je lubi 🙂