Beauty PHOTOS

Mój makijaż: naturalna kolorówka

jak wykonac naturalny, nieszkodliwy makijaz

Mój makijaż jest zazwyczaj bardzo delikatny, zakrywa niedoskonałości i podkreśla to co lubię w swojej twarzy. Maluję się tak aby po demakijażu wciąż poznawać siebie w lustrze. Nie widzę nic złego w mocniejszym make upie- wszystko jest dla ludzi, ja sama przechodziłam etap kiedy malowanie się i próbowanie nowego makijażu sprawiało mi niezła frajdę…Obecnie wolę siebie w naturalniejszej wersji.

Jak wiecie jestem zwolenniczką kosmetyków z jak najbardziej naturalnym składem. W makijażu nie jest inaczej, kiedy kilka lat temu zaczynając moją przygodę ze świadomą pielęgnacją przeanalizowałam skład ówczesnego podkładu i w ten sam dzień zaczęłam szukać naturalnej alternatywy. Skompletowanie makijażowego niezbędnika nie było dla mnie trudne, praktycznie od początku trafiałam na odpowiednie kolory i fajne formuły. Mam tylko problem z doborem tuszu do rzęs, ale wierzę, że to tylko kwestia czasu aż trafię na coś odpowiedniego. Zdarza mi się używać drogeryjnych produktów(wciąż nietestowanych na zwierzętach)- nie rwę włosów z tego powodu:) ale na dłuższą mete zawsze wybieram bezpieczniejsze opcje. Ten wpis będzie bazował na kosmetykach które obecnie stosuję, jeżeli jednak mam inny hit w tej kategorii również o nim wspomnę:)

recenzja gressa skin, rms beauty rozswietlacz, tusz avril

Podkład: Przez wiele lat wierna byłam produktom mineralnym. Mój pierwszy podkład tego typu polskiej marki Pixie okazał się dla mojej skóry idealny- nie dość, że prezentował się jak druga skóra to dodatkowo pomagał mi walczyć z niedoskonałościami. Niestety moja ulubiona formuła została wycofana, po długich poszukiwaniach i testach zdecydowałam się na markę Earthnicity z której niestety nie jestem już tak zadowolona. Ale w cieplejszych miesiącach moja skóra o wiele lepiej reaguje na minerały.

Zeszłej jesieni w końcu znalazłam interesujący podkład o płynnej konsystencji MINIMALIST CORRECTIVE SERUM FOUNDATION marki Gressa Skin w kolorze 3.  Popatrzcie tylko na jego skład, to koktajl dobroci dla skóry który faktycznie o nią dba. Ma średnie w kierunku wysokiego krycie i równomiernie rozprowadza się na twarzy. Daje ładny efekt na skórze, nie jest matowy, ładnie ja rozświetla. Jest bardzo wydajny, wystarczą trzy kropelki na całą twarz(nakładam go BB). Do minusów na pewno zaliczam zapach, a porównując go do podkładów mineralnych to troszkę też trwałość. Jednak z tą trwałością nie jest sprawa oczywista ponieważ użyty rano, wymaga poprawek po południu, skóra po prostu nie wygląda już tak świeżo. Podoba mi się jednak sposób w jaki znika z twarzy-, w alergicznych miesiącach to bardzo istotna sprawa. Bardzo polubiłam ten produkt ale nie jest uniwersalny, zdecydowanie bardziej przypasuje właścicielkom skóry suchej czy mieszanej.

Brassica oleracea (Broccoli) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Silica, GRESSA Healing ComplexTM Silymarin, Neem (Azadirachta indica) Extract,Horsetail (Equisetum arvense) Extract, Lemon Balm (Melissa officianalis) Extract, Barberry (Berberis vulgaris) Extract, Sea Buckthorn (Hippophae rhamnoides) Seed Extract, Elder Flower (Sambucus nigra) Extract, Bitter Melon (Momordica charantia) Extract, Licorice Root (Glycyrrhiza glabra) Extract, Tocopheryl Acetate Non-GMO, Coenzyme Q10, Ascorbyl tetraisopalmitate, (Vitamin C), lecithin, glycerin, mica, iron oxides, titanium oxide.

Rozświetlacz: Jeśli chodzi o rozświetlacze to nie jestem bardzo wymagająca. Produkt musi ładnie wyglądać na skórze, może mieć delikatne drobinki ale w żadnym wypadku nie może być to brokat. W przypadku mojego obecnego rozswietlacza którym jest LIVING LUMINAZER od RMS nie ma mowy o jakimkolwiek brokacie czy nawet drobinkach. Jest to produkt w kremie, który na początku aplikowałam pędzelkiem ale przerzuciłam się na mini Beauty Blender który o wiele lepiej się sprawdza. Rozświetlacz daje mokry efekt blasku, fajnie łapie światło dzięki czemu jest bardzo fotogeniczny- zreszta możecie go zobaczyć na zdjęciach od początku tego roku. Jest bardzo wydajny, ma fajny skład. Jeśli chodzi o wady to nie pasuje mi, że podczas upalnych dni to niezbyt zgrany duet z podkładem Gressy- o wiele lepszy efekt: matowa skóra+ delikatne rozświetlenie daje z podkładem Earthnicity.

Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Cera Alba (Beeswax), Rosmarinus officinalis (Rosemary) Extract, and may contain [+/- Titanium Dioxide CI77891, Mica CI 77019]

naturalne kosmetyki do makijazu

Bronzer: To nowość od Lily Lolo HONOLULU. Dotychczas używałam bronzera Everyday Minerals w kolorze Everyday Bronzer. Był to mój wielki ulubieniec, świetny kolor którego intensywność można stopniować, dobra trwałość i brak drobinek. Honolulu jest troszkę cieplejszy od Everyday przypomina mi bardziej calm & collected z EM(który również bardzo lubiłam). Trwałość na mojej skórze jest niestety dużo gorsza od minerałów EM. Nie jestem zadowolona z tego bronzera, głównie przez to, że szybko znika z mojej skóry, a także przez ceglasty kolor.

Mica, octyldodecanol, argania spinosa (argan) kernel oil, punica granatum (pomegranate) seed oil, candelilla cera, tocopherol, ricinus communis (castor) seed oil, polyglyceryl-2 isostearate/dimer dilinoleate copolymer, glyceryl caprylate, helianthus annuus (sunflower) seed oil, leptospermum scoparium (manuka) oil, sodium hyaluronate, eryngium maritimum callus culture filtrate, [+/- ci 77891 (titanium dioxide), ci 77491 (iron oxide), ci 77492 (iron oxide), ci 77499 (iron oxide)]

Róż: Od ponad roku niezmiennie stosuję róż marki 100% pure w kolorze CHIFFON. Jest to dla mnie kosmetyk idealny, przede wszystkim ze względu na kolor który idealnie pasuje do mojej skóry(latem i zimą), a także trwałość. Świetnie współpracuje zarówno z podkładem mineralnym jak i z Gressą. Jest to najlepszy róż jaki stosowałam do tej pory, nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki bez niego.

Oryza Sativa (Rice) Starch, Rosa Canina (Rosehip) Seed Oil, Persea Gratissima Oil (Avocado Butter), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Pigmented Extracts of Punica Granatum (Pomegranate), Vaccinium Macrocarpon Fruit (Cranberry), Rubus Idaeus Fruit (Raspberry), Fragaria Vesca Fruit (Strawberry), and Prunus Serotina Fruit (Cherry), Punica Granatum (Pomegranate) Extract, Lycium Chinenes Fruit (Goji Berry) Extract, Sodium Ascorbate (Vitamin C), Tocopherol (Vitamin E), Mica (natural shimmery mineral).

W ostatnich miesiącach testowałam róże w kremie. Bardzo spodobał mi się produkt marki RMS w kolorze Smile. Kompletnie inna kolorystyka niż Chiffona, bardziej cukierkowa ale na twarzy wygląda rewelacyjnie szczególnie na skórze muśniętej słońcem. Jego trwałość jest bez zarzutu w odróżnieniu od róży Kjaer Weis które z mojej skóry znikają w ciągu godziny od aplikacji. Miałam próbki dwóch kolorów tego produktu Embrace i Precious oba były prześliczne. Zauważyłam, że kremowe róże wyglądają lepiej na mojej skórze kiedy aplikuje je malutkim Beauty Blenderem. Uważam, że takie próbki różów w kremie to świetny pomysł na urozmaicenie makijażu od czasu do czasu.

naturalny tusz do rzes, naturalny roz, naturalny bronzer

Tusz: Testowałam kilka naturalnych tuszy do rzęs jednak żadnego nie mogę polecić. Obecnie mam drugie podejście do tuszu Avril gdyż myślałam, że trafiłam na felerny egzemplarz ale niestety wciąż mi nie pasuje. Odbija się na górnej powiece i z czasem osypuje. Na mojej liście znajduje się tusz Zuii, za niedługo się na niego zdecyduję. Czekam też na Wasze podpowiedzi, może znacie jakiś tusz godny polecenia, który wydłuży rzęsy, będzie trwały i jednocześnie nieszkodliwy?

Aqua, cera alba, CI 77499, jojoba esters, isostearic acid, glyceryl behenate, glycerin, glyceryl stearate, rubus idaeus fruit water, alcohol, acacia senegal gum, copernicia cerifera cera, sodium hydroxide, benzyl alcohol, glyceryl caprylate, xanthan gum, helianthus annuus seed oil, tocopherol, sclerocarya birrea seed oil, phospholipids, citric acid, sodium phytate, dehydroacetic acid, potassium sorbate, sodium benzoate, dendrobium phalaenopsis flower extract

Żel do brwi: Produkt od Alverde jest zdecydowanie słabszy niż standardowe kosmetyki tego typu, utrzymuje się na włoskach przez około pół dnia, później brwi pomimo, że tracą nadany im kształt to jednak wciąż są na tyle elastyczne, że można przywrócić je do porządanej pozycji nawet za pomocą kilku ruchów palcami. Do produktu dołączona jest świetna szczoteczka z grzebyczkiem. Podobno kolorowe wersje są trwalsze ale niestety podczas mojej wizyty w DM testery nie były dostępne i nie wiedziałam na który kolor się zdecydować. Produkt nie jest widoczny na brwiach, dyscyplinuje włoski w bardzo dyskretny sposób. Na zdjęciu widzicie również nowość czyli żel do brwi z Lavery, w jaśniejszej wersji. Po pierwszych testach stwierdzam, ze ma trochę lepszą trwałość od wspomnianego wyżej produktu i jest bardziej matowy- a raczej nie daje tego delikatnego, zdrowego połysku. Subtelnie przyciemnia włoski, póki co bardzo przypadł mi do gustu.

Aqua, Alcohol denat, Sorbitol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Hydrogenated Palm Glycerides, Dehydroxanthan Gum, Magnesium Aluminum Silicate, Tocopherol, Sodium Lactate, Helianthus Annuus Seed Oil, Lactic Acid, Glycerin, Parfum, Linalool Bestandteile: Gereinigtes Wasser, Alkohol, Zuckeralkohol, Jojobaöl, Fettalkohol, Kaliumcetyl Phosphat, Palmkernfettsäureester, Xanthan, Mineralerde, Vitamin E, Natriumlaktat, Sonnenblumenöl, Milchsäure, pfl. Glycerin.

nieszkodliwa szminka, naturalna kreda do oczu

Kredka na linie wodną: Nie przepadam za nakładaniem cieni, o wiele częściej używam cielistej lub białej kredki na linię wodną. PEARLY WHITE z Alverde jest miękka i przyjemna w stosowaniu ale podobnie jak reszta kolorówki tej marki(oprócz podkładów) nie grzeszy trwałością.

Octyldocecyl Stearoyl Stearate, C10-18 Triglycerides, Olus Oil, Mica, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Copernicia Cerifera Cera, Euphorbia Cerifera Cera, Sesamum Indicum Seed Oil, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77288 Bestandteile: Fettsäure-Wachsester, Fettsäureester, Pflanzenöl, Glimmer, Mandelöl, gehärtetes Pflanzenöl, Carnaubawachs, Candelillawachs, Sesamöl, Polyglycerylester, Glycerylcaprylat, Vitamin E, mineralische Farbstoffe 

Szminka: Moim hitem jest pomadka od 100% pure w kolorze Rose Petal. Kolor jest typowo letni, pasuje do skóry muśnięte słońcem. Jeśli chodzi o walory pielęgnacyjne to jest to produkt na najwyższym poziomie. Na moich ustach zachowuje się jak pomadka ochronna, dba o nawilżenie nawet po zmyciu skóra ust jest w bardzo dobrej kondycji. Słaba strona tego kosmetyku jest niewątpliwie trwałość. Czasami żeby dodać jej trochę więcej błysku dodaje odrobine błyszczyka od Alverde w kolorze Flirty Rose. 

Persea Gratissima (Avocado) Butter, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Contains All or Some of The Following Extracts of Prunus Cerasus (Cherry) Fruit, Prunus Domestica (Plum) Fruit, Vitis Vinifera (Cabernet Grape) Fruit, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit, Prunus Persica (Peach) Fruit, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit, Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit/Leaf/Stem, Punica Granatum (Pomegranate), Theobroma Cacao (Cocoa), Rosa Damascena (Rose Petal) Flower Powder, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower/Leaf/Stem and Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Rosa Canina (Rosehip Oil) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Tocopherol (Vitamin E ), Sodium Ascorbate (Vitamin C), Oryza Sativa (Rice) Starch, Mica

zel do brwi lavera, naturalny makijaz oka

emza blog

Trochę się rozpisałam…dajcie znać czy post przypadł Wam do gustu. Jeżeli chciałybyście przeczytać pełną recenzję któregoś z tych produtów, śmiało piszcie w komentarzach, a postaram się ją przygotować.

Jestem ciekawa co wchodzi w skład Waszych kosmetyczek i jakie marki polecacie.

Składy które podaję dotyczą produktów które obecnie są w użytku.

You Might Also Like

  • Megly
    Lipiec 30, 2017 at 11:52 am

    Ja właśnie przymierzam się do Lily Lolo, ale jeszcze nie używałam ich produktów.
    Co jest w mojej kosmetyczce?
    Ostatnio cienie od Anabelle Minerals, pomadka z Revlonu i Bourjois Healthy Mix.
    Pozdrowionka serdeczne 🙂

  • chanceleee
    Lipiec 30, 2017 at 5:00 pm

    Muszę koniecznie zobaczyć ten płynny podkład, właśnie szukam jakiegoś dobrego! Co do tuszy, też mam ochotę na ten Zuii, a próbowałaś Boho? Jest ok, tylko trochę szybko wysycha. Super produkty, większość firm i kosmetyków znam 🙂

  • 30plus blog
    Sierpień 1, 2017 at 7:29 am

    Jeśli chodzi o kolorówkę to brak u mnie ‚wielkich’ marek. Stawiam na bardziej naturalny skład oraz staram się wybierać kosmetyki nietestowane na zwierzętach 🙂 Ogólnie tutaj panuje u mnie minimalizm 🙂

    • emza
      Sierpień 1, 2017 at 7:08 pm

      Chętnie poznam Twoje typy:)

  • Mama z różową torebką
    Sierpień 1, 2017 at 9:51 am

    Świetny wpis, ja ostatnio się uparłam na podkłady mineralne, ale coś mi nie idzie, świecę się po nich potwornie. Miałam okazję skorzystać z pomocy na stoisku Annabelle Minerals, bez powodzenia niestety. Próbuję kolejne sposoby, na minerały o jakich słyszę, a efekt ciągle jest nie zadowalający. A przecież mam tylko cerę mieszaną, niestety w strefie T zwłaszcza w okolicy nosa, nie mogę tematu ogarnąć. Masz większe doświadczenie, może rozważysz wpis, mocniej ukierunkowany na podkłady mineralne, czego używałaś, jak się spisywało, co Ci odpowiadało, a co sprawiało, że odrzucałaś dany produkt. Może masz jakieś wskazówki?

    • emza
      Sierpień 1, 2017 at 7:08 pm

      Aż tak dużego doświadczenia nie mam:) U mnie sprawa była prosta:pierwsze minerałki i od razu strzał w dziesiątkę, później każde kolejne porównywałam do tego ideału i nic mu nie dorównało…Ale w trakcie stosowania Pixie kombinowałam głównie z metodami nakładania: najlepiej się u mnie sprawdzała metoda na mokro- a właściwie „półmokro”. Spryskiwałam pędzelek kabuki wodą termalną i delikatnie osuszyłam go o wierzch dłoni, następnie przystępowałam do nabierania podkładu i stemplowania, a później rozcierania. W miejscach tego wymagających dokładałam drugą warstwę nie spryskując już pędzla. Niestety przy minerałach Earthnicity ta metoda już się nie sprawdza…i najlepiej wyglądają latem, kiedy skóra jest dbrze wypielęgnowana i przede wszystkim po peelingu. Jeżeli bardzo Ci zależy to polecam testować różne marki(u mnie nawet dobrze sposywały się minerały Meow) i formuły. Niby te wszystkie produkty są podobne, ale tak naprawdę nawet sposób produkcji ma znaczenie. Musisz znaleźć coś co Cię zachwyci i przypasuje Twojej skórze.
      Jeżeli się świecisz to możesz a)zainwestować w dobrą bazę np. 100%pure b)zmienić pielęgnacje(ja kiedy miałam taki problem wykluczyłam kremy i żele do mycia wysuszające, a stosowałam praktycznie sam żel hialuronowy z olejem + serum lemon z bu)…
      Mam nadzieje, że troszkę Cię ukierunkowałam co może mieć znaczenie w Twoim przypadku, ale tak jak piszę do eksperta mineralnego mi daleko:P A też ciężko tak podpowiedzieć coś przez internet, kiedy nie widzę Twojej skóry i tego jak wygląda podkład.

  • EKODYSTRYKT
    Sierpień 1, 2017 at 11:53 am

    Mój makijaż jest dokładnie taki sam 😉 Również zaczynałam od podkładu marki Pixie, był rewelacyjny. To jedyny podkład mineralny jaki dobrze wspominam. Z Pixie miałam również korektory do twarzy, były świetne! Do czasu aż nie zmienili formuły i tak przygoda z Pixie się u mnie skończyła… O podkładzie Gressa Skin pierwsze słyszę i jestem bardzo ciekawa jak się sprawdza, więc tutaj pisze się na recenzję 😀
    Jeżeli chodzi o tusz do rzęs, to na tę chwilę z naturalnych tylko Zuii.

    • emza
      Sierpień 1, 2017 at 6:56 pm

      Ooo, ale fajnie, że ktoś jeszcze pamięta stare dobre Pixie:) chciałabym znowu trafić na takie minerały, chociaż do końca nie wiadomo jakby skóra na nie zareagowała w końcu mineło już tyle czasu:)
      jeśli chodzi o ich korektory to próbowałam tylko tego pod oczy i nie do końca mi przypasował…Jestem ciekawa jak na dłuższą mete będzie sprawował się u Ciebie podkład Inika:) Postaram się przygotować recenzję Gressy, ale posty kolorówkowe ciężko mi idą:) 😀

      • EKODYSTRYKT
        Sierpień 2, 2017 at 10:33 am

        U mnie każde kolejne się nie sprawdzały i dałam sobie spokój z minerałami.
        Gdzie kupowałaś Gressę? Na ich stronie bezpośrednio czy w jakimś innym sklepie? Widziałam, że mają zestaw z miniaturami / próbkami i to by było interesujące dla mnie 🙂
        Będę czekać z niecierpliwością na recenzje 😀

        • emza
          Sierpień 3, 2017 at 7:14 pm

          Zamawiałam tutaj http://amazingy.com/en/gressa-skin-europe-germany.html Jak ognia unikam zakupów zza oceanu, wole nie ryzykować cła i długiego oczekiwania na przesyłkę co często miało miejsce w moim przypadku. Z podanej wyżej strony zamawiam już od dawna i nigdy nie miałam żadnych problemów. Możesz tam zamówić tez próbki róży o których pisałyśmy 👍

          • Ekodystrykt
            Sierpień 3, 2017 at 10:07 pm

            Ooo no to fajnie 🙂 Zajrzę na stronę, dzięki 🙂

  • Madame Raspberry
    Sierpień 1, 2017 at 8:21 pm

    Ja kosmetyków używam tylko naturalnych:) niedługo będę musiała skombinować sobie jakiś tusz bo mój ulubiony już jest na wykończeniu. I kusi mnie by wypróbować wreszcie sypkie podkłady mineralne.

    ps. Super blog i piękne zdjęcia. Pozdrawiam;*

    • emza
      Sierpień 3, 2017 at 7:17 pm

      Dziękuje 😘Super, ze samych naturalnych 👌👌Jaki jest Twój ulubiony tusz?

  • Le Bleuet
    Sierpień 1, 2017 at 11:54 pm

    Ty.. weeź oddaj mje to wszystko 😀 Cudowne jest to Twoje zestawienie! Mogłabym przeczytać każdą recenzję z osobna… jak już pytasz 😀 Ale Gressa Skin jest dla mnie największą ciekawostką, nie słyszałam nawet nigdzie nazwy tej marki 🙂

    • emza
      Sierpień 3, 2017 at 7:16 pm

      Ha ha ha, oddam żeby poczynić kolejne zakupy 😉
      Ach, postaram się przygotować recenzje podkładu ale nie wiem kiedy uda mi się to ogarnąć😔

  • Agnieszka Wieczorek
    Sierpień 4, 2017 at 7:30 pm

    Również stawiam na delikatny makijaż. Super, ze podzieliłaś się kosmetykami, których używasz. Jeśli chodzi o makijaż wciaż jestem na etapie poszukiwania idealnych kosmetyków.

  • womaninthemirroruk
    Sierpień 26, 2017 at 1:39 pm

    Bardzo ciekawy wybór produktów. O wielu markach wcześniej nie słyszałam.