Beauty PHOTOS

Ulubione półprodukty

Popularność półproduktów stale rośnie, nie ma się czemu dziwić są tanie, a ich działanie jest widoczne. Sama sukcesywnie stosuję je od kilku lat. Dzisiaj pokażę Wam półprodukty które zawsze lądują u mnie w koszyku. Mam nadzieje, że post przyda się osobom które nie wiedzą co warto kupić na stronach z półproduktami albo planują swoje pierwsze zakupy na takich stronach. Pokazuje swój zbiór półproduktów które kupiłam za własne pieniądze, na stronach które mogę z czystym sumieniem polecić.

glinki

-glinki- nie bez powodu zaczynam od właśnie tej kategorii. Kupując glinki w sklepach z półproduktami, produkt dostajemy w „surowym” opakowaniu więc nie przepłacamy. Wybór jest dużo większy niż w drogeriach. Dodatkowo ich działanie moim zdaniem jest silniejsze, gdyż nie ma w nich zbędnych substancji. Jest wiele rodzajów glinek, każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy je stosować jako maseczkę na twarz-wystarczy wymieszać glinkę z wodą/hydrolatem, dodatkowo w zależności od potrzeb skóry można wzbogacić ją o olej(zniweluje uczucie ściągnięcia skóry), żel hialuronowy, olejek eteryczny czy ekstrakt. Moją ulubioną jest biała glinka amazońska która delikatnie ściąga skórę, oczyszcza skórę oraz pomaga pozbyć się zaczerwienień i stanów zapalnych. Glinki można stosować również na skórę głowy, do kąpieli, okładów, a także wewnętrznie. 

ekstrakty-kosmetyczne

-ekstrakty- owocowe lub roślinne, wybór jest przeogromny. Zazwyczaj oferowane ekstrakty są w formie proszku, te w formie płynu sprzedawane są pod nazwą wyciągi. Zazwyczaj, ponieważ już kilka razy spotkałam się z tym, że nie stosuje się tej terminologii. Ekstrakty w formie proszku można dodawać do glinek albo po prostu mieszać z hydrolatem. I tu ciekawostka, popularne w niektórych kręgach kremy z dzikim pochrzynem czyli Wild Yam(które miały w naturalny sposób regulować gospodarkę hormonalną-okazało się, że dobrze radzą sobie z przeciwdziałaniem, a także redukcją istniejących zmarszczek) sprzedawane są za nawet 200 zł, natomiast 5g tego ekstraktu na stronie z półproduktami kosztuje mniej niż 10 złotych. Do moich ulubionych ekstraktów należą: bananowy- ładnie wygładzał i rozjaśniał skórę, z drożdży-dodawany do szamponu pomaga mi z wypadaniem włosów.

domowy-piling-twarzy

-peelingi enzymatyczne- czyli bromelaina i papaina. Odkąd je okryłam nie kupuje gotowych peelingów. Polecane szczególnie dla osób z aktywnych trądzikiem, skórą naczyniową lub wrażliwą. Na początku mieszałam (jeden z dwóch) ze zmielonymi płatkami owsianymi i ekstraktem mango, obecnie dodaję do glinki i sprawdza się równie dobrze. Warto trzymać się zaleconego stężenia gdyż bromelaina może podrażniać.

polproduktowi-ulubiency

-algi-świetnie sprawdzają się na mojej skórze, poprawiają jej ukrwienie i koloryt. Regulują także pracę gruczołów łojowych, zmniejszają wypryski, zaczerwienienia i blizny trądzikowe. Sprawdzą się również przy cerze naczynkowej gdyż wzmacniają naczynia krwionośne. Warte przetestowania są spirulina, maseczki peel-off i mój ulubieniec w ostatnim czasie algi brunatne.

jakie-polprodukty-warto-kupic

-żel hialuronowy- bardzo popularny składnik drogeryjnych kosmetyków. Nie należy jednak pokładać w nim  nadziei i liczyć, że zlikwiduje wszystkie zmarszczki ponieważ działa jedynie na te powstałe w wyniku odwodnienia skóry. Jednak ja chętnie go stosuję, często dodaję go do maseczek(na twarz i na włosy), a także dodaję go do oleju przez co szybciej się wchłania. Ma działanie łagodzące, nawilżające i wygładzające. Wybieram 1% lub 1,5% stężenie, inne nie wpływają dobrze na moją cerę. Stosuję go zawsze na wilgotną skórę. Ostatnio stosuję go zamiennie z żelem aloesowym który ma podobne działanie.

ulubione-polprodukty

-serum lemon- nie mogło go tu zabraknąć ponieważ to od niego zaczęłam przygodę z półproduktami i znacząco wpłynął na wygląd mojej skóry. Doskonale dbał o moją trądzikową skórę, unormował pracę gruczołów łojowych, zapobiegał powstawaniu nowych wyprysków i zmniejszał istniejące. Stosowałam go codziennie na noc razem z żelem hialuronowym. Teraz stosuję go profilaktycznie raz w tygodniu, naprawdę niewielką ilość (jedna kroplę) wklepuję w skórę twarzy. Mimo zawartości kwasu salicylowego serum jest bardzo łagodne. Formuła niestety kilka razy uległa zmianie i niestety nie potrafię powiedzieć czy obecna jest tak samo dobra jak poprzednie.

-tonik z glukonolaktonem- to już mój drugi jesienny sezon z tym produktem. Sięgnęłam po niego, dlatego, że moja skóra średnio lubi się z kwasami AHA, a zależało mi na odświeżeniu skóry. Glukonolakton należy do kwasów PHA które działają podobnie jak AHA ale nie wykazują tyle skutków ubocznych(zaczerwienienia i łuszczenia). Wróciłam do niego dlatego, że dbał o nawilżenie mojej cery, redukował przebarwienia pozapalne, łagodził podrażnienia i sprawiał, że skóra była gładka i świetlista. Dodatkowo ma działanie antyoksydacyjne więc to naprawdę pełny pakiet;)  Sprawdzi się u osób które borykają się z trądzikiem pospolitym, różowatym, łojotokiem, a także ze skórą odwodnioną i nadwrażliwą.

-witaminy-warto po nie sięgać ponieważ nie kosztują dużo, a wykazują działanie antyoksydacyjne, łagodzące, ochronne, nawilżające lub regulujące.

-hydrolaty- powstają jako produkt uboczny produkcji olejków eterycznych i podobnie jak one są to czyste esencje materiału roślinnego tylko rozpuszczone przez co działają łagodniej. Można je stosować jako tonik, mgiełkę odświeżającą, a także mogą stanowić bazę kosmetyków(mogą zastąpić wodę).

Do każdego stosowanego produktu/półproduktu warto podejść z ostrożnością i zapoznać się z zaleceniami producenta. Jeżeli sami wykonujemy kosmetyk należy pamiętać o najważniejszej, a tak często pomijanej higienie.

Chętnie dowiem się jakie są Wasze ulubione półprodukty.

xo, xo

You Might Also Like

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vela
Gość

Nie znam tych produktów, ale skoro polecasz to się z nimi bliżej zapoznam. 🙂 Poszperam o nich w Internecie.

Magda
Gość
Magda

U mnie w aptece mogę kupić gotowe olejki lub kilka półproduktów firmy Essent .Dziś kupiłam olejek Jojoba i ze słodkich migdałów widziałam,że mieli tam też kwas hial.3% np,wit E i inne rzeczy,ale nazw niestety nie pamiętam.Raczej skuszę się na kwas i może wit E.Mam fajny przepis na własny krem pod oczy z olejkiem kokosowym ,masłem shea i woskiem pszczelim.Chciałabym dodać do tego przepisu kilka kropel kwasu hial. i wit E tylko nie wiem ile tych kropel dać czy po 2 czy po 3 może .Może dać sam kwas albo samą wit E .Nie wiem sama Może pomożesz mi w tm… Czytaj więcej »

Miss Moonlight
Gość

Ależ Ty masz wiedzę kochana !!! Rewelacja ! Cudowny pomysł, nigdy nie kupowałam tego typu półproduktów, az mi wstyd normalnie. Człowiek całe życie się uczy 🙂 Zainteresowały mnie algi, chętnie bym wypróbowała. A tak z innej beczki kochana zawsze mnie zastanawia, czy naprawdę dla kobiet których skóra zaczyna się już starzeć, nie ma żadnych sposobów na regeneracje skóry oprócz tak inwazyjnych metod, jak botoks czy inne chemiczne środki ??

Miłego dnia kochana ♥
PS Mam nadzieję, ze wyzdrowiałaś już całkowicie i tryskasz teraz zdrowiem 🙂

Buziaczki :***

Martyna
Gość

Fajny wpis! Widac, ze masz wiedze i umiesz ja wykorzystac. Lubie naturalne kosmetyki choc czuje sie jak dziecko we mgle w ich doborze. Moja skora czesto sie zmienia i nadarzanie za jej potrzebami jest czasem trudne. Choc najwieksze efekty dala mi ‚dieta’ wg zasad medycyny chinskiej.
bede tu zagladac
pozdrawiam 🙂

Alice
Gość

Przyznam szczerze, iż nie mam odwagi robić sobie takich mieszanek w domu ,gdyż jestem trochę potrzepana a z chemii też nigdy dobra nie byłam 😉 Podziwiam Cię zatem bardzo że sama wykonujesz te preparaty które mają tak zbawienny wpływ na skórę 🙂

Kraina Urody
Gość
Kraina Urody

Kupuje tylko glinki.

MintElegance
Gość

ja też chętnie sięgam po glinki, kwas hialuronowy i hydrolaty, chociaż po te akurat nieco mniej

Marzena T (Mania)
Gość

Sporo tych półproduktów 🙂 Ja ostatnio musiałam zminimalizować swoją i mam tylko to co nie trzeba trzymać w lodówce ( w niej ostatnio zrobiło się jakoś ciasno). Moim niezbędnikiem są glinki z nich można bardzo dużo wyczarować

Rebecca Sharp
Gość

Ja też chętnie sięgam po glinki, ale resztę kosmetyków raczej robię sobie z produktów spożywczych. Z pewnością żadne z tych rzeczy nie będzie uczulać. Jednak kiedyś zrobiłam maseczkę z imbiru i strasznie piekła mnie twarz, więc na te rzeczy również trzeba uważać.
Jednak gratuluję tak bogatej gamy półproduktów.

Renata
Gość

Ciekawy wpis. Sama używam półproduktów lub gotowych zestawów do pielęgnacji. Bardzo lubię glinki i hydrolaty. Ostatnio na nowo odkryłam żel hialuronowy. Ekstrakty z ananasa i papai znam, ale dawno nie używałam.