Beauty Review

Naturalne dezodoranty: Sylveco i Purite

Naturalne dezodoranty to temat rzeka, nierzadko przeze mnie poruszany. Po latach wierności jednej marce, ostatni rok zdecydowanie mogę nazwać testowaniem nowości. Pisałam już Wam o bezzapachowym dezodorancie marki Schmidt’s, bawełnianym Evolve no i oczywiście moich ukochanych Pony Hutchen. Tym razem szukałam czegoś z atomizerem lub kulką i tak trafiłam na produkt od marki Sylveco, troszkę jednak obawiałam się o jego skuteczność więc zdecydowałam sie również na dezodorant w kremie marki Purite. Zdecydowałam się stosować je rotacyjnie.

W pierwszej kolejności zaczęłam oczywiście używać kosmetyku od Sylveco- muszę przyznać, że pomimo, że aplikacja kremowych dezodorantów nigdy nie była dla mnie uciążliwa to jednak stara dobra forma kulki jest niezwykle komfortowa.

Ziołowy dezodorant marki Sylveco(50ml/21zł) zamknięty jest w plastikowym, wygodnym w użytkowaniu opakowaniu. W jego składzie możemy znaleźć zioła i olejki eteryczne o właściwościach deodoryzujących, ściągających i odświeżających, a także substancje które zapobiegają powstawaniu przykrego zapachu oraz absorbują wilgoć takie jak rycynooleinian cynku i cytrynian trietylu.

Produkt ma świeży, miętowo-ziołowy zapach jest intensywny ale przyjemny. Jego konsystencja jest płynna, a po nałożeniu na skórę trochę czasu zajmuje zanim produkt całkowicie się wchłonie. Nigdy nie zdarzyło się żeby zostawił białe czy tłuste plamy na ubraniu chociaż w ostatnim czasie naczęściej chodzę w białych ciuchach:)

Produkt przez pierwsze dwa tygodnie użytkowania sprawdzał się bardzo dobrze. Świetne chronił przed nieprzyjemnym zapachem i nawet przed wilgocią. Jednak stopniowo zaczęłam zauważać osłabienie jego działania, wtedy w ruch poszedł kosmetyk Purite.

Skład: Aqua, Triethyl Citrate, Helianthus Annus Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Propanediol, Oryza Sativa Starch, Zinc Ricinoleate, Squalane, Panthenol, Quercus Robur Bark Extract, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Hydroxyethylcellulose, Citrus Limonum Peel Oil, Litsea Cubeba Fruit Oil, Mentha Piperita Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil, Salvia Sclarea Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene, Citral, Citronellol, Linalool, Geraniol.

Dezodorant z białą glinką od Purite(60ml/49zł) zamknięty jest w słoiczku wykonanym z ciemnego szkła. W jego składzie możemy znaleźć sodę oczyszczoną która wykazuje właściwości odświeżające i antyseptyczne, skrobie ziemniaczaną która pochłania wilgoć, ma właściwości kojące, gojące podrażnienia czy odparzenia, a także glinkę, olejki eteryczne i oleje mające działanie ściągające, odżywiające, przeciwbakteryjne i antyseptyczne dbają również o walory pielęgnacyjne oraz zapachowe.

Na początku jego zapach był bardzo przyjemny z wyczuwalnymi nutami bergamotki jednak po czasie trochę wywietrzał. Jego konsystencja jest zbita i gładka, nie ma w nim żadnych grudek. Ze względu na konsystencje przypomina mi bardziej dezodorant od Evolve niż Pony. W trakcie upałów produkt nie rozwarstwia się, cały czas ma taką samą konsystencję. Pod względem użytkowania jest bardzo fajny, łatwo się rozprowadza na skórze. Jeśli chodzi o tłuste plamy to nigdy nic takiego nie miało miejsca, nie widziałam również białych śladów na ubraniach ale wydaje mi się, że pod tym względem należy uważać. Jeśli chodzi o działanie to dezodorant świetnie się u mnie sprawdził, bardzo dobrze chronił przed nieprzyjemnym zapachem i ze względu na sustancje wchłaniające wilgoć również przed mokrymi plamami. W przypadku tych ostatnich to oczywiście nie będzie to stu procentowa ochrona, szczególnie latem ale jednak jest całkiem nieźle. Jedyne zastrzeżenia jakie mam to, że nie chroni jasnych ubrań przed żółtymi plamami.

Skład: Sodium bicarbonate, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Potato Starch, Helianthus Annuus Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Kaolin clay, Musk Rose (Rosa moschata)Seed Oil, Glycerin, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Mentha Piperita Leaf Oil, Melaleuca alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Citrus Bergamia (Bergamot) Oil, Citral, Limonene, Linalool.

Pod względem działania jestem zadowolona z obydwu produktów tak samo. Sylveco jest wygodniejszy w użytkowaniu, Purite zaś wydajniejszy. Rzadko mam problem z podrażnieniem tej okolicy, jednak w ostatnim czasie miałam jeden nieprzyjemny incydent o którym muszę wspomnieć. Depilowałam woskiem pachy i tego samego dnia wieczorem nałożyłam na nie dezodorant od Purite, skóra zaczęła mocno piec pojawiło się dosyć intensywne zaczerwienienie które utrzymywało się przez kilka dni. Pierwszy raz miałam taki problem ale również pierwszy raz zapomniałam nałożyć na skórę krem łagodzący i dać jej odpocząć. Wspominam o tym bo już kilka razy spotkałam się z opisem podrażnień po dezodorantach z sodą. U mnie pojawiło się ono po kilku latach ich używania i to jeszcze wtedy gdy nałożyłam produkt na skórę osłabioną depilacją.

Rotacyjne stosowanie tych dwóch preparatów to świetna opcja dla wrażliwych skór, niektóre z Was mają problem z podrażnieniami po dezodorantach zawierających sodę…użytkowanie takich produktów z tygodniową przerwą powinno okazać się świetnym rozwiązaniem.

Obydwa produkty zamówiłam online. Jeśli chodzi o dostępność stacjonarną to nie powinno być problemów z marką Sylveco, natomiast marka Purito jest dostępna głównie w większych miastach, tutaj znajdziecie wiecej informacji gdzie można dostać ich produkty.

Jakich dezodorantów obecnie używacie? Znacie coś godnego polecenia w sprayu, kulce lub sztyfcie?

You Might Also Like

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agatha
Gość

Niestety, naturalne dezodoranty u mnie się nie sprawdzają… muszę mieć mocny antyperspirant, najlepiej 72h aby przetrwać komfortowo jeden dzień…

Sylwia
Gość

Świetny temat… powiem szczerze, że od dawna chciałam się przerzucić na naturalne dezodoranty. tyle się mówi o substancjach, które są wchłaniane przez ciało właśnie z dezodorantów. Obawiałam się jednak, że takie naturalne kosmetyki mogą nie sprostać zadaniu niwelowania zapachu potu ale widzę, że byłam w błędzie 😉 muszę przeczytać resztę postów na ten temat i zrobić zakupy 🙂

Okiem Marzycielki
Gość

O tym pierwszym słyszałam i może się skuszę ze względu na zapach 🙂 O tym drugim słyszę pierwszy raz w życiu 🙂 Ja z naturalnych mam dezodorant kremie Bergamotka Senkara, ale na upały niestety jest za słaby :/ Dlatego ratuję się niezawodnym Garnierem 🙂

Ekofilka
Gość

Ja od kilku lat jestem wierna dezodorancie w sprayu z Alterry. Spisuje się raz lepiej raz gorzej w zależności od intensywności moich działań w ciągu dnia , ale jak na naturalny produkt to naprawdę daje radę 🙂

Convalie
Gość

Mnie niestety sodowe dezodoranty podrażniają 🙁 teraz próbuję rotacyjnie zużyć ten który kupiłam z Senkary ale ciężko to idzie 😀 co do Sylveco to nie przepadam za kulkowymi dezodorantami więc też raczej nie kupię. Szkoda że jego działalnie słabnie w miarę używania 😉

Ola
Gość

Co zabawne – miałam i dezodorant Sylveco, i dezodorant Purite – lecz w obu przypadkach miałam inne wersje, niż Ty. Co do Sylveco – zgodzę się, aplikacja jest przyjemna, nie powoduje plam. Niestety, u mnie ta wersja kwiatowa kompletnie się nie sprawdziła, a dezodorant stosowałam ZIMĄ… także obawiam się, że latem byłoby tylko gorzej. I choć u Ciebie się nie sprawdził źle i słyszałam, że wersja ziołowa jest lepsza, nawet nie mam ochoty tego testować. Natomiast co do Purite- używam obecnie wersji z zieloną glinką. Też jest zbita konsystencja bez grudek, nie zmienia konsystencji w zależności od temperatury otoczenia. Owszem,… Czytaj więcej »

Ran
Gość

Wow, very nice blog. And you write such good review for these products. Must translate to google translate first since I don’t understand your language, hehe. I like how you take photos for those stuff.

Miłośniczka Natury
Gość
Miłośniczka Natury

Mam teraz w kulce Bema i jestem bardzo zadowolona.

Lili93
Gość

No i tu niestety nie pomogę-u mnie żadne spraye, kulki wogule żadne antyperspianty nie pomagają.
Unikam ich ,bo niestety większość budzi ubrania
Pozdrawiam
Lili

Agnieszka Szczygieł
Gość

I nie mają w sobie tyle chemii…

Karo
Gość

Oba prezentują się ciekawie, jestem ciekawa jak sobie radza z ochroną,zatem chętnie je wypróbuję.
Obecnie od kilku lat jestem wierna marce Vichy i ich dezodorantowi w kulce z turkusową nakrętką. Osobiście polecam

Sady
Gość

Ciekawe dezodoranty, nie korzystałam z takich ale chętnie bym wypróbowała 🙂

Erra Magia
Gość

Ciekawe produkty 🙂

talarkowa
Gość

Ja dopiero „zbieram się w sobie”, by zacząć stosować naturalne dezodoranty, na razie sięgam po te standardowe. Jakoś do tej pory przed stosowaniem naturalnych dezodorantów odstraszała mnie forma aplikacji, zwyczajnie nie chce mi się babrać z tymi szpatułkami etc. i czekać aż wyschną. Wygodna forma kulki w dezodorancie Sylveco jest więc wielkim plusem i bardzo do mnie przemówiła. I to chyba właśnie po ten dezodorant sięgnę jako pierwszy.

Iwona
Gość

Nigdy nie korzystałam z naturalnych dezodorantów, więc niczego nie mogę polecić. U siebie raz na jakiś czas stosuję bloker Ziai i to mi wystarcza, aby potem sięgać po coś lżejszego. Obecnie to kulka z Fa.

Chocolade
Gość

U mnie niestety nie dałyby rady, zwłaszcza w obecnych temperaturach 😉

Wiola
Gość

Naturalnych dezodorantów jeszcze nie używałam, ale chyba nie sprawdziłyby się u mnie. Poszukuję naprawdę skutecznego 🙂